Wyobraź sobie miejsce, gdzie cisza waży więcej niż słowa, a horyzont rozpływa się w nieskończonej bieli tak gęstej, że nie sposób odróżnić nieba od ziemi. Miejsce, w którym każdy oddech jest małym zwycięstwem nad naturą, a temperatura minus trzydziestu stopni Celsjusza to dzień jak co dzień. Antarktyda od wieków kusi śmiałków, ale niewielu z nich wróciło, by opowiedzieć całą prawdę — tę o wietrze, który wdziera się w każdą szczelinę, i tę o walce toczącej się nie z mrozem, lecz we własnej głowie.
Właśnie dlatego „Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” to książka wyjątkowa. Nie jest to suchy atlas ani encyklopedia w przebraniu. To żywa, autentyczna opowieść, która wpuszcza do głowy czytelnika zimne, czyste powietrze znad bieguna południowego — i sprawia, że nagle zaczyna się myśleć śmielej. O świecie. O sobie. O tym, jak daleko można zajść, gdy się nie odpuszcza.
Autorzy – oodróżnik, dziennikarz i artystka — tercet doskonały
Za tą wyjątkową publikacją stoją trzy osobowości, które wzajemnie się uzupełniają jak warstwy polarnego ekwipunku.
Mateusz Waligóra to nie jest zwykły podróżnik. Urodzony w grudniu — jakby przeznaczony do zimna od pierwszego oddechu — jako dziecko postanowił, że zostanie odkrywcą, i słowa dotrzymał. Na jego koncie widnieją: samotne przejście pustyni Gobi, wyprawa na nartach przez Grenlandię, wejście na Mount Everest. W 2024 roku dołączył do wąskiego grona czterech Polaków, którzy zdobyli biegun południowy — solo, bez wsparcia z zewnątrz, ciągnąc przez 1200 kilometrów 130-kilogramowe sanie. „Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” jest jego pierwszą książką dla dzieci i — jak zgodnie twierdzą recenzenci — pozycją absolutnie udaną.
Dominik Szczepański to doświadczony dziennikarz i pisarz specjalizujący się w opowieściach o ekstremalnych wyczynach wybitnych podróżników i alpinistów. Sam wielokrotnie wyruszał na kraniec świata, więc doskonale wie, jak przetłumaczyć język bieguna na słowa zrozumiałe dla każdego czytelnika. Jego pióro jest lekkie, dynamiczne i pozbawione zbędnego patosu — dzięki czemu narracja wciąga jak lodowy wir, ale nie przytłacza.
Joanna Czaplewska to ilustratorka, która tchnie w tę opowieść ducha wizualnego. Jej ilustracje powstały na podstawie prawdziwych zdjęć z wyprawy Mateusza Waligóry, co nadaje im unikalny, dokumentalny charakter. Joanna Czaplewska operuje paletą błękitów, fioletów i granatów, tworząc obrazy, przy których mróz niemal fizycznie szczypie w policzki.
Rzetelność faktów przyrodniczych nadzorował dodatkowo dr Mikołaj Golachowski — popularyzator wiedzy o zwierzętach, autor znanych serii popularnonaukowych dla dzieci.
88 stron z krańca świata

„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” mieści w sobie zadziwiająco wiele jak na zaledwie 88 stron. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie — Mateusz Waligóra zwraca się bezpośrednio do młodego czytelnika, bez mentorskiego tonu, za to z ogromnym szacunkiem dla jego ciekawości.
Książka odpowiada na pytania, które dzieci — i dorośli — naprawdę zadają: kto odkrył Antarktydę jako pierwszy? Jakie tajemnice skrywa czterokilometrowa warstwa lodu? Czy ten kontynent był kiedyś zielony? Dlaczego nie można mieć brody i wąsów na biegunie południowym? Czemu narty okazują się lepszym wyborem niż psi zaprzęg? Co podróżnik je, gdzie śpi i… gdzie się załatwia? Na każde z tych pytań czytelnik znajdzie odpowiedź — konkretną, popartą doświadczeniem i podaną z uśmiechem.
Autor opisuje szczegółowo przygotowania do wyprawy: dobór sprzętu, system warstw odzieżowych, planowanie trasy, zarządzanie żywnością i psychiką. Pokazuje zagrożenia — szczeliny lodowe, biała ciemność, odmrożenia — ale robi to bez straszenia, a z szacunkiem dla prawdy. Przywołuje też historię: odkrywców Antarktydy sprzed stu lat, traktat antarktyczny, losy polskich badaczy, którzy zapisali się w historii eksploracji bieguna. W trakcie samotnego marszu Waligóra rozmawia z napotkanym Benem — Szkotem przemierzającym te same przestrzenie — oraz z wyobrażonymi postaciami zasłużonych Norwegów, co sprawia, że nawet monotonia samotnej wędrówki staje się dramaturgicznie ciekawa.
Finał książki jest poruszający. Po dziesiątkach dni wyrzeczeń, zwątpienia i bólu — pojawia się upragniony cel. Wielu czytelników przyznaje, że właśnie w tym miejscu nie udało im się zachować kamiennej twarzy. Na końcu publikacji czeka quiz sprawdzający wiedzę — sprytny, edukacyjny dodatek, który zachęca do uważnej lektury.




Więcej niż opowieść o lodzie
„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” to książka wielowarstwowa. Na poziomie dosłownym — to relacja z ekstremalnej wyprawy, bogata w wiedzę geograficzną, przyrodniczą i historyczną. Na poziomie głębszym — to opowieść o dojrzewaniu do marzenia, o hartowaniu ducha, o tym, że każda wielka podróż zaczyna się od jednego, odważnego kroku.
Mateusz Waligóra nie lukruje rzeczywistości. Mówi o strachu, wyczerpaniu, tęsknocie za bliskimi, chwilach zwątpienia, kiedy chce się poddać i zawrócić. A jednocześnie pokazuje, że właśnie w tych momentach kształtuje się charakter. To lekcja psychologii podróży, którą dziecko przyswaja niezauważenie — bo najpierw jest „wow”, a dopiero potem „a wiesz, że…?”.
Autor dotyka też ekologii — ale bez moralizowania. Mówi o topniejących lodowcach i zmianach klimatu z perspektywy kogoś, kto widzi to na własne oczy, i właśnie dlatego jego słowa mają ciężar, którego nie ma żaden podręcznik. Oprócz tego porusza temat uzależnienia od smartfonów i social mediów, przyznając się do własnych słabości. Pokazuje dzieciom, że ucieczką od ekranu może być prawdziwa przygoda — nawet ta za rogiem codzienności.
Piękno w każdym detalu
Wydawnictwo Literackie zadbało o to, by „Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” była nie tylko mądrą, ale i piękną książką. Duży format (260 × 310 mm), twarda oprawa, gruby matowy papier — to wszystko sprawia, że trzymanie jej w rękach jest przyjemnością samą w sobie.
Ilustracje Joanny Czaplewskiej są integralną częścią opowieści, a nie jedynie ozdobnikiem. Stworzone na podstawie autentycznych zdjęć z wyprawy, oddają surowość antarktycznego krajobrazu i wydobywają z niego ukryte piękno. Widzimy ogrom szczelin lodowych, konstrukcję sań ciągniętych przez podróżnika, majestat pingwinów i wielorybów. Błękity, fiolety i granaty składają się na paletę, przy której mróz niemal fizycznie szczypie w policzki podczas lektury. Ilustracje działają jak autonomiczny środek przekazu — pozwalają zrozumieć skalę wyzwania, przed którym stanął Waligóra, lepiej niż niejedna strona tekstu.
Książka o Antarktydzie dla dzieci sprawdzi się zarówno jako lektura do samodzielnego czytania (rekomendowany wiek 6+), jak i jako pozycja do wspólnego oglądania i rozmawiania — o świecie, o marzeniach, o odwadze.




Pierwsza gwiazdka na mapie własnych marzeń
„Antarktyda. Wyprawa na kraniec świata” to jedna z tych książek, które mogą być pierwszym ziarnkiem. Tym, z którego wyrośnie pasja, ciekawość świata, odwaga wyjścia poza utarte ścieżki. To publikacja, która łączy cechy reportażu, literatury przygodowej i edukacyjnej — i robi to z gracją, humorem i autentycznością.
Dzięki synergii doświadczenia podróżniczego Mateusza Waligóry, reporterskiego pióra Dominika Szczepańskiego i artystycznej wrażliwości Joanny Czaplewskiej powstała pozycja, która inspiruje czytelników w każdym wieku. Nawet jeśli nigdy nie dotrzemy na biegun południowy, po tej lekturze trudno nie ruszyć choćby o krok dalej niż wczoraj.
Podpatrując przyrodę, czyli książki z okienkami: “Kto tędy szedł?” i “Kto tu mieszka?” – recenzja
“Zwierzęta w godłach” – wędrówka przez historię po tropach godłowych stworzeń – recenzja
“Moja pierwsza książka o …” – interaktywne czytanie, poznawanie i zabawa – recenzja
“Nić Ariadny. Mity i labirynty”, czyli mitologia grecka zaklęta w labiryntach
“Moja wielka rodzina, czyli dokąd sięgają nasze korzenie i czy przeszłość ma wpływ na przyszłość” – recenzja
Logika płatająca figle, czyli “Koty czarne, koty białe” – recenzja
“Bajeczki Babeczki” – wartościowa literatura dla dzieci i sprawdzian gotowości szkolnej w jednym
“Woda” – wielkoformatowy i popularnonaukowy album o wodzie – recenzja
Prezent dla 5-latka – top lista 10 kreatywnych i mądrych prezentów
“Opowieści o miastach i miasteczkach” i “Opowieści o niezwykłych budowlach” – książki o miastach i budowlach na całym świecie
Popularnonaukowe rewelacje Wydawnictwa Adamada – idealny prezent na mikołajki lub Święta
Aina Bestard “Co kryje las?”, “Co kryje morze?”, “Co kryje ciało?”
“To wszystko matematyka!”, czyli do czego przydaje się matematyka
“Ale odlot. Rysunkowa historia lotnictwa” – recenzja
Gdy strach staje się przyjacielem – “Kurzol. Strach się bać!”




