Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów

Kiedy litery ruszają w świat – “Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” otwiera drzwi, których nie znałeś

Jest taki moment w życiu każdego dziecka, gdy tajemnicze znaki na kartce papieru nagle nabierają sensu. Litery przestają być bezkształtnym szumem i stają się mostem – między myślą a słowem, między człowiekiem a człowiekiem, między jedną kulturą a drugą. “Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” Tymka Skowrońskiego i Eduarda Popescu to książka, która ten most rozbudowuje do rozmiarów całego globu.

Kiedy pierwszy raz bierzesz tę książkę do ręki, coś zaskakuje. Jest cięższa niż wygląda – nie tylko fizycznie, ale i znaczeniowo. Odwracasz ją, a ona nadal ma okładkę. Odwracasz jeszcze raz – i znowu. To podwójna książka, dwa światy zamknięte w jednej okładce, dwie opowieści, które gdzieś pośrodku – dosłownie – spotykają się i splatają. To nie tylko chwyt wydawniczy. To metafora wpisana w samą strukturę fizyczną książki: różne drogi prowadzą do tego samego miejsca.

W świecie, w którym dzieciom serwuje się nieskończone scrollowanie i natychmiastowe gratyfikacje, “Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” proponuje coś zupełnie odwrotnego – zatrzymanie, ciekawość, zachwyt nad tym, że ktoś po drugiej stronie globu myśli i czuje tak samo jak ty, choć zapisuje to w zupełnie inny sposób. Rzadko zdarza się, że książka dla dzieci jest jednocześnie tak inteligentna i tak ciepła. Ta jest.

Autorzy – pasja zamieniona w opowieść

Za tekstem “Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” stoi Tymek Skowroński – urodzony w 1997 roku doktorant Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji, specjalizujący się w historii mniejszości narodowych. Człowiek, który języki zbiera jak inni zbierają znaczki – z zachwytem, systematycznie i z pełną świadomością, że za każdym z nich kryje się odrębny sposób postrzegania świata. Jego naukowa pasja do języków połączona z rzadką umiejętnością pisania dla dzieci bez protekcjonalnego tonu, sprawia, że tekst “Alif i A.” czyta się jednym tchem – niezależnie od tego, czy ma się 9 lat, czy 39.

Tymek Skowroński zaprasza czytelnika do wspólnego odkrycia, zadaje pytania, pokazuje paradoksy – jak to możliwe, że pismo może biec od prawej do lewej? Że jeden znak może znaczyć całe słowo? Że litera, którą znasz od zawsze, w innej kulturze wygląda zupełnie inaczej i ma zupełnie inną historię?

Ilustracje stworzył Eduard Popescu – artysta o wyjątkowej wrażliwości plastycznej, który zamiast sięgać po cyfrową gładkość i perfekcyjne linie, wybrał styl inspirowany starymi szkolnymi zeszytami. To nieprzypadkowy wybór. Kartkowany, lekko nieregularny świat jego rysunków sprawia, że litery naprawdę wyglądają jak ktoś, kto mógłby wyjść prosto z kratownicy szkolnego zeszytu. Ilustracje Popescu są barwne, kipiące ruchem i emocjami – litery biegają, gestykulują, oburzają się i śmieją. Świat przez jego oczy jest miejscem pełnym humoru i ciepła, nawet gdy opowiada o wykluczeniu i pysze.

Dwie drogi, jedno spotkanie

“Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” to książka o dwóch literach z charakterem – i o tym, jak bardzo charakter potrafi nas definiować oraz ograniczać.

Z jednej strony okładki zaczyna się historia Alifa – pierwszej litery arabskiego alfabetu. Alif jest nieco nieśmiały, szuka swojego miejsca w świecie, wyrusza w podróż po obcych kulturach i systemach pisma. Jego wędrówka to lekcja otwartości i ciekawości – spotyka litery z cyrylicy, z pisma ormiańskiego, z etiopskiego abugidy, z koreańskiego hangul, z japońskich sylabariuszy i chińskich znaków. Każde spotkanie to osobna miniatura – pełna ciekawostek, humoru i zadziwiających faktów podanych w formie rozmowy.

Z drugiej strony okładki zaczyna się historia litery A – pierwszej litery alfabetu łacińskiego. I tu zaczyna się problem: A jest przekonana, że skoro jest pierwsza, to jest najważniejsza. Pycha i zadufanie sprawiają, że pozostałe litery alfabetu łacińskiego zaczynają mieć dość jej arogancji. Zwołują naradę – i tu zaczyna się jedna z najzabawniejszych scen książki: demokratyczne głosowanie liter nad wygnaniem A z alfabetu, przerywane przez mądrą i spokojną literę M, która pyta: “A jak my sobie poradzimy bez A?”. Bo słowa bez A wyglądałyby jak ni_ni_, j_kby czy _lb_tros. Absurd, który dzieci uwielbiają, a rodzice doceniają jako lekcję o tym, że nawet najbardziej irytujący członek społeczności jest potrzebny.

A zostaje więc wysłana w podróż – żeby nauczyła się pokory i ciekawości wobec innych. I tu obie narracje zaczynają się zbiegać: Alif i A spotykają się, wędrują razem, uczestniczą w niezwykłej Imprezie Liter, na którą zjeżdżają znaki z całego świata.

Każde z tych spotkań jest jednocześnie zabawą i poważną lekcją. Gdy litery rozmawiają z chińskim Kotem, dowiadujemy się, że w piśmie chińskim nie zapisuje się dźwięków, lecz znaczenia – i że herbata po chińsku składa się z dziewięciu pociągnięć pędzla. Gdy trafiają do ormiańskiego skryptoria, słyszą o kupcu podróżującym Jedwabnym Szlakiem z Erewania do Karakorum. Gdy odwiedzają Cyrylicę, poznają historię misji świętych Cyryla i Metodego. Każdy epizod to oddzielna przygoda, ale wszystkie układają się w spójny, porywający obraz różnorodności ludzkiego sposobu zapisywania myśli.

Książka zawiera 72 strony i jest przeznaczona dla dzieci od 9 lat, choć młodsze dzieci z powodzeniem mogą słuchać jej jako czytanki. Mapy alfabetów wplecione w narrację porządkują wiedzę i dają punkt odniesienia dla młodszych czytelników.

Więcej niż alfabet

“Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” to książka, która ma odwagę mówić o trudnych rzeczach prostym językiem. Opowiada o wykluczeniu – gdy litery głosują za wygnaniem A. O pysze i jej konsekwencjach. O tym, że bycie pierwszym nie oznacza bycia najważniejszym. O tym, że różnorodność nie jest zagrożeniem, lecz bogactwem.

Ale mówi też o czymś rzadko poruszanym w literaturze dziecięcej: o językach jako nośnikach kultury i tożsamości. Dzieci, które przeczytają tę książkę, będą wiedziały, że cyrylica nie jest “trudnym” pismem – ma po prostu inną historię. Że znaki chińskie nie są “bazgrołami” – są obrazami znaczeń, które ewoluowały przez tysiące lat. Że arabskie Alif, hebrajski Alef i grecka Alfa to kuzyni z tego samego rodu, rozdzieleni przez wieki i oceany.

To przesłanie jest dziś wyjątkowo potrzebne. W świecie, który łatwo dzieli się na “nasze” i “obce”, “zrozumiałe” i “niezrozumiałe”, książka Skowrońskiego i Popescu uczy, że to, czego nie znamy, zasługuje na ciekawość – nie na lęk. Że pismo inaczej wyglądające nie jest gorsze. Że alfabety to nie tylko znaki, lecz żywe ślady ludzkich historii.

Nie bez powodu projekt uzyskał dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury. To książka, która buduje mosty – między kulturami, między pokoleniami, między ciekawością a wiedzą.

Warstwa graficzna i wydanie – zeszyt ożywa

Eduard Popescu stworzył ilustracje, które są osobnym dziełem sztuki. Inspirowane fakturą starych szkolnych zeszytów – z kratkami w tle, z lekko nieidealną linią, z kolorami, które wyglądają jakby były nakładane akwarelowym pędzlem – tworzą świat, który jest jednocześnie bardzo dziecięcy i bardzo poważny. Litery w jego rysunkach mają nóżki, rączki, twarze pełne ekspresji. Są małe i wielkie, śmieszne i dostojeń­skie, przerażone i zachwycone. Gdy zbierają się na naradę, widać w ich postawach wszystkie ludzkie emocje – od oburzenia po roztropność.

Szczególnie zapada w pamięć dwustronicowa scena narady liter, gdzie niebieskie i fioletowe litery alfabetu łacińskiego dosłownie niosą transparenty z napisami “WYROK” – komicznie i wzruszająco jednocześnie. Albo wizyta u Lekarza Liter, gdzie gabinet pełen jest fiolek z atramentem w różnych kolorach, starych czcionek i plakatów z napisem “ANATOMIA LITERY”. To ilustracje, przy których zatrzymuje się i dziecko, i dorosły.

Samo wydanie jest przemyślane w każdym detalu. Format książki jest nieco większy niż standardowy, co pozwala ilustracjom oddychać. Papier ma odpowiednią gramaturę – nie za cienki, by kolory nie przebijały, nie za gruby, by strony nie były sztywne. Druk jest wyraźny, kolory żywe i nasycone. Dwie oddzielne okładki – jedna z Alifem, jedna z A – tworzą wrażenie, że trzymasz dwie różne książki, które jednak są jedną całością. To koncepcja wydawnicza, która w Polsce jest rzadkością i którą Wydawnictwo Muchomor zrealizowało wzorowo.

Muchomor od lat specjalizuje się w książkach, które traktują dzieci poważnie – wydaje pozycje odważne tematycznie, dopracowane graficznie, dalekie od masowej produkcji. “Alif i A.” wpisuje się w tę tradycję doskonale.

Książka, która zmienia sposób patrzenia

“Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” to jedna z tych rzadkich książek dla dzieci, po których przeczytaniu świat wygląda inaczej. Nie dramatycznie inaczej – ale trochę szerzej, trochę ciekawiej, trochę mniej oczywi­ście.

Dzieci, które przez nią przejdą, będą patrzeć na obcojęzyczne napisy z ciekawością zamiast z obojętnością. Będą wiedzieć, że za każdym pismem kryje się historia. Że litery mogą mieć charakter. Że bycie pierwszym to nie to samo co bycie najważniejszym. I że wielka impreza liter, na którą zaproszeni są wszyscy – od łacińskiego A po chińskiego Kota – jest metaforą świata, w którym chcielibyśmy żyć.

Tymek Skowroński napisał tekst mądry i ciepły, pełen humoru i szacunku dla czytelnika w każdym wieku. Eduard Popescu zilustrował go z maestrią i z miłością do szczegółu. Wydawnictwo Muchomor oprawiło to wszystko w wydanie godne zawartości.

Gorąco polecam “Alif i A. Wędrówki wśród alfabetów” każdemu, kto chce podarować dziecku nie tylko książkę, ale też okno na świat – otwarte szeroko, we wszystkich kierunkach jednocześnie.

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry