Są opowieści, które płyną dłużej niż jakikolwiek statek. „Odyseja” Homera jest w drodze od dwóch tysięcy ośmiuset lat i wciąż nie zamierza zawinąć do portu – przetrwała upadek Grecji, zmianę alfabetu, wynalazek druku i cały wiek internetu. A jednak w polskiej szkolnej wyobraźni leży zwykle na dnie skrzyni, przygnieciona heksametrem, przypisami i przekonaniem, że to lektura na później. Na dużo później.
Tymczasem pod tą warstwą akademickiego kurzu bije coś zaskakująco prostego: historia człowieka, który przez dziesięć lat próbuje wrócić do domu. Do żony. Do syna, który dorósł bez niego. Do wyspy, którą ktoś powoli mu zabiera, podczas gdy on tkwi na cudzych brzegach.
I właśnie dlatego „Odyseja. Wersja nie dla dorosłych” wydawnictwa No Bell to nie jest „Homer dla opornych”. To otwarcie luku – i zaproszenie na pokład czytelnika, który ma dziesięć lat i całe życie przed sobą. Trzeci tytuł serii, po „Don Kichocie” i „Iliadzie“, wpłynęła na polski rynek w 2026 roku. I zrobiła to z klasą.
Filolożka, ilustrator i pół wieku uporu
Za adaptacją stoi Rosa Navarro Durán – filolożka, profesorka literatury hiszpańskiej Uniwersytetu w Barcelonie, dziś profesor emerita.
Ale to nie tytuły czynią ją wyjątkową w kontekście tej książki. Czyni ją nią pewien rodzaj cierpliwego uporu. Od ponad dwóch dekad Navarro Durán robi rzecz, którą akademia zwykle uważa za stratę czasu: przepisuje arcydzieła dla dzieci. „Don Kichota”, „Iliadę”, „Eneidę”, bajki Ezopa, Biblię, „Romea i Julię”. Jej logika jest rozbrajająco prosta – klasyki nie są książkami trudnymi, tylko najlepszymi. A skoro tak, to dzieci mają do nich prawo teraz, a nie za dwadzieścia lat. Jej wersja „Odysei” wyrosła, jak podkreśla wydawca, z szacunku i miłości do oryginału i zachowuje wierność jego treści.
Szatę graficzną stworzył Francesc Rovira – absolwent Szkoły Sztuki i Rzemiosła w Barcelonie, ilustrator z wieloletnim doświadczeniem w książce, prasie i czasopismach, laureat nagród CCEI oraz Premio Sant Joan de Déu. Do „Odysei” sięgnął po akwarelę i z pietyzmem odtworzył szczegóły tej barwnej opowieści. To ten sam duet, który poprowadził poprzednie tomy serii – i który zdążył już udowodnić, że wie dokładnie, co robi.
Co się naprawdę wydarzyło w drodze na Itakę
Punkt wyjścia znają wszyscy, choć mało kto pamięta szczegóły. Odyseusz próbuje wrócić do domu z wojny trojańskiej, ale drogę zagradza mu klątwa władcy mórz, Posejdona. Po jego stronie staje bogini mądrości Atena – i to ona, nie miecz, okazuje się najskuteczniejszym sprzymierzeńcem.
Na Itace czekają dwie osoby. Penelopa, która od lat samotnie zarządza wyspą i musi opierać się zalotnikom panoszącym się w jej własnym domu, przekonanym, że jej mąż dawno nie żyje, i próbującym zmusić ją do ponownego zamążpójścia. Oraz Telemach – syn, który ojca praktycznie nie pamięta i który w pewnym momencie sam rusza go szukać.
I tu tkwi rzecz, którą najłatwiej przeoczyć: „Odyseja” ma dwóch bohaterów w drodze. Jeden wraca, drugi wyrusza. Dla dziesięciolatka to często ten drugi wątek okazuje się bliższy – historia chłopca, który musi wziąć sprawy w swoje ręce w domu pełnym dorosłych zachowujących się fatalnie.
Adaptacja prowadzi przez najmocniejsze epizody eposu: spotkanie z cyklopem Polifemem i słynny fortel z imieniem, czary Kirke zamieniającej ludzi w zwierzęta, przywiązanie do masztu i śpiew syren, wyspę nimfy Kalipso, zejście do krainy zmarłych, wreszcie powrót na Itakę w przebraniu żebraka i rozprawę z zalotnikami. Rozdziały są krótkie, narracja przystępna, ale nie wyprana z literackiego smaku – to lektura zarówno do samodzielnego czytania, jak i do głośnego, wieczornego, wspólnego.
Kategoria wiekowa 10+ jest tu deklaracją, nie sugestią. To nie książeczka obrazkowa dla przedszkolaka, lecz pełnoprawna lektura dla czytelnika, który potrafi już śledzić rozbudowaną narrację i zapamiętać sporą obsadę ludzi oraz bogów. Wydawca poleca ją także rodzicom, nauczycielom i bibliotekarzom szukającym wartościowych, ponadczasowych tytułów – oraz po prostu miłośnikom klasyki.








Po co dziesięciolatkowi historia sprzed 2800 lat
Pytanie jest uczciwe i warto je zadać serio. Co zyskuje dziecko, które przepłynie z Odyseuszem całą tę trasę?
Po pierwsze – słownik emocji, które nie mają daty ważności. Tęsknota. Wierność. Spryt jako alternatywa dla siły. Strach. Poczucie, że dom jest miejscem, do którego się wraca, nawet jeśli droga trwa dekadę. To nie są problemy Greków sprzed trzech tysięcy lat. To są problemy każdego człowieka, który kiedykolwiek czekał na kogoś albo próbował do kogoś wrócić.
Po drugie – inny model bohatera. Odyseusz nie wygrywa mięśniami. Wygrywa głową, cierpliwością i językiem. W kulturze, która karmi dzieci superbohaterami rozwiązującymi wszystko pięścią, to propozycja niemal wywrotowa: najskuteczniejszą bronią bywa pomysł.
Po trzecie – Penelopa. Ta opowieść ma bohaterkę, która przez dziesięć lat sama utrzymuje wyspę, wychowuje syna i przechytrza tłum agresywnych mężczyzn we własnym domu. Warto, by dziecko poznało ją nie jako tło, lecz jako pełnoprawną postać.
Po czwarte – to opowieść o gościnności i o szacunku dla obcego. W świecie „Odysei” sposób, w jaki traktuje się przybysza, jest miarą człowieczeństwa. Trudno o temat bardziej aktualny.
I wreszcie – to jest po prostu świetna przygoda. Klasyka dla młodzieży nie musi smakować jak lekarstwo. Ta smakuje jak morze.
Akwarela, twarda oprawa i biblioteczka, która ma sens
Wydawnictwo No Bell podchodzi do tej serii z rzadką dziś starannością. Twarda oprawa, format sprzyjający wspólnemu czytaniu, staranna edycja – to książka, którą chce się trzymać w dłoniach i która wytrzyma kilka lat intensywnego użytkowania.
Akwarele Roviry robią dokładnie to, co powinny: nie tłumaczą tekstu, lecz go przedłużają. Ciepłe kolory, wyraziste kontury, precyzyjnie oddane detale kostiumu, statku, architektury. Morze u Roviry jest żywiołem, nie tłem. Bogowie wyglądają jednocześnie majestatycznie i kapryśnie – dokładnie tak, jak zachowują się u Homera. Sceny grozy są dramatyczne, ale nie drastyczne, a to w książce dla dziecka różnica fundamentalna.
Warto też spojrzeć na całość. Seria „Klasyka literatury” No Bell została przetłumaczona na osiemnaście języków i sprzedała się w nakładzie przekraczającym milion egzemplarzy. Na blogu recenzowałam już dwa wcześniejsze tomy:
Ustawione obok siebie tworzą spójną, przemyślaną biblioteczkę – a zapowiadana „Eneida” domknie ten antyczny kwartet. Jeśli w domu jest już „Iliada”, „Odyseja” jest naturalnym ciągiem dalszym: wojna, a potem droga powrotna.
Odyseja dla dzieci
„Odyseja. Wersja nie dla dorosłych” to klasyka dla dzieci w najlepszym możliwym wydaniu – wierna duchowi oryginału, napisana z szacunkiem dla młodego czytelnika, pięknie zilustrowana i wydana z dbałością, jakiej na polskim rynku wciąż brakuje.
Rosa Navarro Durán zrobiła to, co robi od dwóch dekad: otworzyła wielki tekst na oścież i wpuściła do środka tych, którzy mają do niego największe prawo. Francesc Rovira dał tej podróży kolor i wiatr. No Bell nadało jej formę godną zawartości.
Dla rodziców szukających prezentu dla dziecka 10+, który nie wyląduje po tygodniu na dnie szafy – to jest ta pozycja. Dla nauczycieli i bibliotekarzy – gotowe wprowadzenie do mitologii i rozmów o Homerze. Dla dziecka – pierwsze prawdziwe spotkanie z bohaterem, który uczy, że warto wracać.
„Bajtowe wersety” przeprogramowują literaturę dziecięcą
Książka na wakacje. “Księga Ludensona” – magiczna siła, która zmienia świat
“Dziadek Tomek” – dziadkowie i dzieci w walce o wolność i miłość – recenzja
Dlaczego “Smocza Góra” rozpala wyobraźnię młodych czytelników?
“O kurze, która opuściła podwórze”, czyli o marzeniach trzymających nas przy życiu
“My i nasza historia” – przeszłość, która jest w nas, teraźniejszość, którą przeżywamy, przyszłość, której dajemy początek
“Jezus. Opowieść o Słowie” – nowatorska perspektywa na życie Jezusa
“Ty mnie nie rozumiesz” – wnikliwy poradnik na trudne czasy młodości
Gwiezdna odyseja detektywa – “Afera w kosmosie”
Klocki, które zbudowały życie – niezwykła opowieść Davida Aguilara (“Życie z klocków”)
“Nowe wychowanie seksualne”. Jak rozmawiać z dzieckiem o seksualności? Agnieszka Stein przełamuje stereotyp
“Figgrotten” – autorefleksyjna powieść dla nieco starszych czytelników
“Przemoc. NIE!” – czyli, jak rodzi się przemoc i co zrobić, by nad nią panować
Kiedy pieniądze stawiają życie do góry nogami – recenzja książki “Milion dobrych uczynków”
“101 latarni” – wzruszająca bajka ukraińsko-białoruska nie tylko na dobranoc




