iliada

Troja nie upadła. Właśnie wróciła – i tym razem czeka na Twoje dziecko

Są książki, których sam tytuł wzbudza respekt graniczący z lękiem. “Iliada” Homera od ponad dwóch i pół tysiąca lat stoi na tej liście wysoko – za ciężką zasłoną z heksametrów, greckich imion i bogów kłócących się o wszystko. Tymczasem w środku tej budowli, pod każdą warstwą patosu i literackiej tradycji, bije serce historii zaskakująco bliskiej każdemu człowiekowi: historia dumy, zdrady, miłości i ceny, jaką płaci się za wojnę.

“Iliada. Wersja nie dla dorosłych” wydawnictwa No Bell to propozycja odważna i potrzebna. Nie jest to bowiem kolejne rozmydlenie wielkiego tekstu, nie jest to “Homer dla opornych”. To coś znacznie ambitniejszego – próba otwarcia bram Troi przed czytelnikiem, który ma dziesięć lat i całe życie przed sobą. I ta próba – co zdradza już pierwsze spotkanie z książką – udaje się znakomicie.

Autorzy – duet, który wie, co robi

Za adaptacją stoi Rosa Navarro Durán – filolożka, profesor emeryta literatury hiszpańskiej Uniwersytetu w Barcelonie. Jej dorobek naukowy jest imponujący: krytyczne edycje tekstów, eseje literaturoznawcze, badania nad Złotym Wiekiem literatury hiszpańskiej.

Ale tym, co czyni Navarro Durán wyjątkową w kontekście “Iliady. Wersji nie dla dorosłych”, jest jej wieloletnia misja pedagogiczna. Od ponad dwóch dekad adaptuje klasyki dla młodych czytelników: “Odyseję”, “Eneidę”, bajki Ezopa, Biblię, a wcześniej – “Do Kichota”, który doczekał się przekładów na osiemnaście języków. Przy czym sama autorka tłumaczyła swój zamysł prosto i celnie: klasyki to nie są książki trudne – to książki najlepsze. I właśnie dlatego dzieci mają pełne prawo czytać je teraz, a nie za dwadzieścia lat.

Ilustracje stworzył Francesc Rovira – absolwent Szkoły Sztuki i Rzemiosła w Barcelonie, artysta z wieloletnim doświadczeniem w ilustrowaniu książek, prasy i czasopism. W “Iliadzie” posłużył się akwarelą – techniką, która nadaje całości ciepło i pewien rodzaj ulotności, jakby historia była wspomnieniem zapamiętanym przez kogoś, kto sam był świadkiem oblężenia. Polskie wydanie przełożyła Aleksandra Jackiewicz.

Treść, rozdziały i zawartość – co naprawdę wydarzyło się pod Troją

“Iliada. Wersja nie dla dorosłych” liczy 232 strony i wydana jest w twardej oprawie z obwolutą. Kategoria wiekowa to 10+. To ważna deklaracja: nie mamy do czynienia z książeczką obrazkową dla pierwszoklasisty, lecz z pełnoprawną lekturą dla czytelnika, który potrafi już śledzić skomplikowaną narrację i zapamiętywać wieloosobową obsadę.

Fabuła koncentruje się na ostatnich tygodniach trwającej dekadę wojny trojańskiej – dokładnie tak jak oryginał Homera. Navarro Durán nie próbuje opowiedzieć wszystkiego od początku: jak Parys porwał Helenę, jak flota grecka zebrała się pod wodzą Agamemnona, jak zaczęło się oblężenie. Wchodzi tam, gdzie Homer wchodzi: w sam środek konfliktu, gdy gniew Achillesa rozrywa jedność greckich wojsk.

Achilles – największy grecki wojownik – obraża się na Agamemnona, który zabrał mu brankę Bryzeidę, i odmawia walki. Armia Greków zaczyna przegrywać. Bogowie, jak zawsze, mieszają się po obu stronach: Hera i Atena sprzyjają Grekom, Afrodyta i Apollo – Trojanom. W tym wielkim, nieustającym chaosie bójki i polityki, miłości i zemsty, pojawiają się postacie, które zapamiętuje się na całe życie: mądry Nestor, przebiegły Odyseusz, szlachetny Hektor walczący za ojczyznę i rodzinę, starzejący się Priam otoczony przez własną tragedię, piękna Helena – która nie jest jedynie przyczyną, lecz postacią z prawdziwym życiem wewnętrznym.

Adaptacja prowadzi czytelnika przez kolejne epizody dynamicznie i z wyczuciem. Rozdziały są krótkie, narracja przystępna – bez rezygnacji z literackiego smaku. Zachowano kluczowe dramaty: śmierć Patroklosa, powrót Achillesa do walki, pojedynek z Hektorem, poruszającą scenę, gdy stary Priam przybywa do obozu Greków po ciało syna. Właśnie ta scena – ojciec klęczący przed zabójcą swojego dziecka i bijący go nie słowami, lecz bólem – jest przykładem na to, że Navarro Durán nie stroni od trudnych emocji. Ona im ufa. I słusznie – dzieci takie sceny znoszą lepiej, niż nam się wydaje.

Książka zawiera ponadto pomocne wprowadzenie, krótki przewodnik po postaciach i indeks nazw własnych – co przy tej liczbie bohaterów i bóstw jest pomocą nieocenioną.

Wartość i przesłanie – po co Homer dziesięciolatkowi

Pytanie o sens lektury “Iliady” przez dziecko nie jest pytaniem retorycznym. Można je zadać całkowicie serio: po co? Co zyska dziesięciolatek, który przebrnął przez kolejne starcia Greków z Trojanami, przez gniew Achillesa i przez pogrzeb Patroklosa?

Odpowiedź jest wielowarstwowa – i właśnie ta wielowarstwowość jest siłą tej adaptacji.

Po pierwsze, “Iliada. Wersja nie dla dorosłych” mówi o emocjach, które nie mają daty ważności. Gniew, zazdrość, duma, wstyd, miłość, strach przed śmiercią, lojalność wobec przyjaciela – to nie są problemy Greków sprzed trzech tysięcy lat. To problemy każdego człowieka na każdym szkolnym korytarzu. Homer pisał o tym językiem eposu, Navarro Durán oddaje to językiem dostępnym, ale nie pozbawionym powagi.

Po drugie, ta klasyka dla dzieci uczy myślenia o wojnie bez gloryfikowania jej. “Iliada” to jeden z pierwszych wielkich tekstów, który pokazuje, że nawet bohaterowie płacą cenę. Hektor jest waleczny i szlachetny – i ginie. Achilles jest niezwyciężony – i traci przyjaciela. Zwycięstwo nie smakuje tu słodko.

Po trzecie wreszcie – i tu tkwi może najważniejsza wartość – jest to po prostu wciągająca opowieść. Klasyka dla młodzieży nie musi brzmieć jak lekarstwo. Ta brzmi jak przygoda.

Warstwa graficzna, ilustracje, wydanie

Wydawnictwo No Bell podchodzi do edycji z rzadką starannością. Twarda oprawa z obwolutą sprawia, że “Iliada. Wersja nie dla dorosłych” jest przedmiotem, który chce się trzymać w dłoniach – i który przetrwa kilka lat intensywnej lektury.

Ilustracje Francesca Roviry wykonane akwarelą są barwne i pełne charakteru. Sceny bitewne nie są drastyczne – są dramatyczne, a to różnica w kontekście książki dla dziecka. Bogowie wyglądają jednocześnie groźnie i kapryśnie. Achilles na stronach Roviry jest postacią o wyraźnej fizyczności i wyraźnym bólu. Styl ilustratora – ciepłe kolory, wyraziste kontury, precyzyjnie oddane szczegóły kostiumu i architektury – świetnie komponuje się z klimatem antycznej epopei.

Seria “Klasyka Literatury” wydawnictwa No Bell, której “Iliada. Wersja nie dla dorosłych” jest drugim tytułem po “Don Kichocie”, doczekała się przekładów na osiemnaście języków i nakładu przekraczającego milion egzemplarzy. Kolejne tytuły – “Odyseja” i “Eneida” – tworzą spójną, przemyślaną biblioteczkę dla młodego czytelnika.

Tytuł z tej samej serii – “Don Kichot. Wersja nie dla dorosłych” – omówiłam na blogu w osobnej recenzji. Jeśli szukacie wartościowej klasyki dla dzieci z wyraźnym projektem graficznym i mądrą adaptacją, obie pozycje można kupować w ciemno.

Podsumowanie

“Iliada. Wersja nie dla dorosłych” to książka na prezent, który nie wyląduje po tygodniu na dnie szafy. To klasyka dla dzieci w najlepszym możliwym wydaniu – wierna duchowi oryginału, napisana z szacunkiem dla młodego czytelnika, pięknie zilustrowana i wydana z dbałością rzadką na polskim rynku.

Rosa Navarro Durán zrobiła coś, o czym mówi od lat: otworzyła wielki tekst na oścież i zaprosiła do środka tych, którzy mają na to największe prawo – dzieci. Francesc Rovira dał temu zaproszeniu twarz i kolor. Wydawnictwo No Bell nadało mu formę godną zawartości.

Dla rodziców szukających książki na prezent dla dziecka w wieku 10+ – to jest ta pozycja. Dla nauczycieli i bibliotekarzy – gotowy wstęp do mitologii greckiej i rozmów o Homerze. Dla dziecka – pierwsze prawdziwe spotkanie z historią, która nie umarła, bo prawdziwe opowieści nie umierają.

Troja nie upadła. Właśnie wróciła na dziecięcą półkę.

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry