don kichot nie tylko dla dorosłych (4)

Don Kichot wraca – i tym razem nie dla dorosłych. Klasyk, który otwiera drzwi wyobraźni

Jest taka kategoria książek, które żyją dłużej niż ich autorzy, dłużej niż epoki, w których powstały, i dłużej niż języki, w których zostały napisane. „Don Kichot” Miguela de Cervantesa to jedna z nich – fundament, na którym stoi cała europejska powieść, zwierciadło ludzkich marzeń i ich konsekwencji, opowieść równocześnie śmieszna i wzruszająca, błazeńska i filozoficzna. Przez wieki uchodziła za lekturę dla wytrwałych dorosłych, za arcydzieło otwierane z nabożną miną i odkładane po kilku stronach z niemniejszym nabożeństwem. Tymczasem w środku kryje się coś nieoczekiwanego – iskra wyobraźni tak żywa i tak zaraźliwa, że aż trudno uwierzyć, by mogła pozostać zamknięta za murami dorosłości.

I właśnie dlatego „Don Kichot. Wersja nie dla dorosłych” wydawnictwa No Bell to propozycja, która zasługuje na uwagę. Nie jako uproszczenie, nie jako gest w stronę wygody – ale jako klucz. Klucz do skarbnicy, której młodzi czytelnicy nie powinni czekać na otwarcie przez kolejne kilkanaście lat.

Autorzy – para mistrzów rzemiosła

Za tą adaptacją stoi Rosa Navarro Durán – filolożka, profesor literatury hiszpańskiej na Uniwersytecie w Barcelonie, gdzie wykładała przez blisko pół wieku, a dziś piastuje godność profesora emeryta. Jej dorobek naukowy jest imponujący: edycje krytyczne, eseje literaturoznawcze, badania nad Złotym Wiekiem literatury hiszpańskiej. Zasiadała w jury najważniejszych nagród literackich Hiszpanii.

Ale to, co czyni ją wyjątkowo wartościową w kontekście tej książki, to misja pedagogiczna. Od ponad dwóch dekad Navarro Durán adaptuje klasyki literatury światowej dla dzieci i młodzieży – „Don Kichot”, „Odyseja”, „Eneida”, „Iliada”, bajki Ezopa, „Biblia”, „Romeo i Julia”… Lista jest długa i imponująca. Robiła to nie dlatego, że klasyka była zbyt trudna, ale dlatego – jak sama mówiła – że te książki, które przeżyły próbę czasu, kryją w sobie skarby zabawy i mądrości, do których dzieci mają pełne prawo już teraz.

W jej podejściu jest szacunek – i do tekstu źródłowego, i do młodego czytelnika.

Ilustracje stworzył Francesc Rovira, absolwent Szkoły Sztuki i Rzemiosła w Barcelonie, artysta z wieloletnim doświadczeniem w ilustrowaniu książek, gazet i czasopism. Jego prace były wielokrotnie nagradzane. Rovira to ilustrator, który rozumie, czym jest narracja wizualna – jego obrazy nie tłumaczą tekstu, lecz go przedłużają.

Polskie wydanie przełożyła Anna Maria Zgliczyńska.

Treść, rozdziały i zawartość – marzenia z rozmachem

„Don Kichot. Wersja nie dla dorosłych” liczy 196 stron i jest wydana w twardej oprawie z obwolutą. Kategoria wiekowa: 10+. Już sam ten parametr jest deklaracją: to nie jest książeczka z obrazkami dla przedszkolaka, lecz pełnoprawna lektura, wymagająca od czytelnika skupienia i gotowości do podróży.

Fabuła podąża za oryginałem Cervantesa – nie ucieka od jego struktury, lecz ją oswaja. Poznajemy szlachcica z hiszpańskiej wioski La Manchy, który zatracił się w lekturze romansów rycerskich do tego stopnia, że sam postanawia zostać błędnym rycerzem. Przybiera imię Don Kichot, wybiera sobie starego konia o imieniu Rosynant, konstruuje zbroję z domowych sprzętów i – co najważniejsze – wymyśla damę swego serca: Dulcyneę z Toboso, zwykłą wiejską dziewczynę przemienioną przez jego wyobraźnię w niedościgniony ideał piękności.

Do misji wciąga też swojego sąsiada, Sancho Pansę – prostego, przyziemnego, pełnego zdrowego rozsądku, który staje się jego giermkiem. Ta para to jeden z najdoskonalszych duetów w historii literatury: marzyciel i realista, wizjoner i pragmatyk, głowa w obłokach i stopy twardo na ziemi. Ich wzajemna relacja – pełna komizmu, ciepła i niespodziewanej głębi – to serce tej opowieści.

Przygody, które bohaterów spotykają, są barwne i różnorodne: walka z wiatrakami wziętymi za olbrzymy, potyczka z trzodą owiec pomyloną z armią rycerzy, starcie z Rycerzem Luster, wędrówka przez dalekie krainy, gospody traktowane jak zamki, balwierz, któremu Don Kichot odbiera miednicę przekonany, że to magiczny hełm. Każdy epizod niesie w sobie mieszaninę humoru i melancholii, absurdu i wzruszenia.

Rozdziały są krótkie i dynamiczne – co sprzyja zarówno samodzielnej lekturze, jak i czytaniu na głos. Czcionka jest wyraźna, a narracja przystępna, lecz nie pozbawiona literackiego smaku. Adaptacja jest wierna duchowi oryginału, nie jego objętości – wybrano to, co najistotniejsze, co najtrafniej wyraża Cervantesowską filozofię i Cervantesowski humor.

Wartość i przesłanie – podręcznik sztuki marzenia

Czym tak naprawdę jest „Don Kichot”? Pytanie otwarte od 1605 roku, kiedy ukazała się pierwsza część powieści. Parodią romansów rycerskich? Z pewnością. Filozoficznym traktatem o granicy między szaleństwem a ideałem? Również. Pochwałą wyobraźni czy przestrogą przed jej nadmiarem? Tu już sprawa się komplikuje.

Navarro Durán nie ucina tego dylematu – ona go pozostawia. I właśnie w tym tkwi siła tej adaptacji. Don Kichot dla dzieci to nie opowieść o kimś głupim, kto walczy z wiatrakami. To opowieść o kimś, kto widzi świat inaczej niż wszyscy wokół – i który mimo klęsk i śmiechu innych nie przestaje wierzyć. Dzieci to rozumieją instynktownie. One też potrafią widzieć zamki tam, gdzie dorośli widzą tylko sterty piasku.

Przesłanie jest wielowarstwowe. Książka mówi o odwadze – tej codziennej, trudnej, niepotrzebującej widowni. O przyjaźni – tej między Don Kichotem i Sancho, zbudowanej na wzajemnym niezrozumieniu i wzajemnym szacunku zarazem. O sile marzeń – i o ich niebezpieczeństwach, bo zbytnio żarliwa lektura może wciągnąć głębiej, niż się spodziewamy. A przy tym wszystkim jest to po prostu dobra, wciągająca historia, przy której trudno nie śmiać się głośno i trudno nie odczuć ciepła w sercu.

To lektura, która nie moralizuje – ona pyta. I właśnie dlatego wartościowa dla dzieci: nie daje gotowych odpowiedzi, lecz otwiera przestrzeń do myślenia.

Warstwa graficzna, ilustracje, wydanie

Wydawnictwo No Bell – podeszło do edycji z rzadką dziś dbałością o estetykę. Twarda oprawa z obwolutą sprawia, że książka jest przedmiotem, który chce się trzymać w rękach. 196 stron w formacie wygodnym dla młodszego czytelnika, wyraźna czcionka, papier dobrej jakości.

Ilustracje Francesca Roviry są barwne, ekspresyjne i pełne wigoru. Nie ilustrują tekstu dosłownie – raczej go interpretują, nadając wydarzeniom temperament i dynamikę. Styl Roviry jest rozpoznawalny: ciepłe kolory, wyraziste kontury, postacie pełne charakteru. Don Kichot Roviry jest zarówno śmieszny, jak i godny – co doskonale oddaje ducha powieści. Sancho Pansa promieniuje ziemskim rozsądkiem, Rosynant jest wdzięcznym wrakiem rycerskiego rumaka.

Seria „Klasyka literatury nie dla dorosłych” wydawnictwa No Bell zapowiada dalsze tytuły: Odyseję i Eneidę – wszystkie ilustrowane przez Rovirę. To spójna, przemyślana biblioteczka dla dzieci, którą warto zacząć budować właśnie od Don Kichota.

Podsumowanie

„Don Kichot. Wersja nie dla dorosłych” to jedna z tych książek, które potrafią stać się wydarzeniem w życiu młodego czytelnika. Nie dlatego, że są łatwe – lecz dlatego, że są mądre i pięknie opowiedziane. Rosa Navarro Durán jest mistrzynią tego rodzaju adaptacji: szanuje oryginał, nie upraszcza go ponad miarę, a jednocześnie sprawia, że staje się on dostępny i żywy dla dziesięciolatka.

To jest Don Kichot dla dzieci w najlepszym możliwym wydaniu – wierna duchem, przystępna językiem, piękna wizualnie. Lektura, od której warto zacząć wielką przygodę z literaturą klasyczną. Dla rodziców – gotowy prezent, który zostanie na półce na lata. Dla dzieci – pierwsze spotkanie z bohaterem, którego nie można zapomnieć.

Błędny rycerz ruszył w kolejną podróż. I tym razem zabrał ze sobą całe pokolenie nowych czytelników.

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry