przeciążenie dzieci zajęciami dodatkowymi

Jak nadmiar zajęć wpływa na twoje dziecko i co z tym zrobić

Spójrz na kalendarz wielu rodzin. Często przypomina on kolorową mozaikę zajęć: treningi piłki, lekcje gry na instrumencie, korepetycje, kluby naukowe. Każda popołudniowa godzina jest zaplanowana, a weekendy wypełnione po brzegi. W dobrej wierze zamieniliśmy dzieciństwo w niekończący się wyścig po sukces, a czas wolny zaczął nam się kojarzyć z rodzicielskim zaniedbaniem. Tymczasem specjaliści alarmują, że ten przeładowany harmonogram może przynosić więcej szkody niż pożytku.

Niezastąpiona wartość nudy

Brak planu to nie brak rozwoju

W świecie rodzicielstwa nuda stała się tematem niemal zakazanym. Gdy tylko dziecko wypowie słowa “nudzi mi się”, od razu rzucamy mu koło ratunkowe w postaci nowych propozycji zabaw. Zapominamy, że to właśnie w pustej przestrzeni nierobienia niczego rodzi się prawdziwa kreatywność. Gdy maluch nie ma zaplanowanego zajęcia ani ekranu w zasięgu ręki, zaczyna działać jego wyobraźnia. Buduje bazy z koców, wymyśla własne gry, obserwuje chmury. To nie jest stracony czas, ale kluczowy moment dla rozwoju poznawczego.

Nauka samodzielnego organizowania czasu

Umiejętność znalezienia sobie zajęcia to kompetencja, która procentuje przez całe życie. Dzieci z przeładowanymi grafikami nie mają szansy jej wypracować, ponieważ zawsze ktoś inny dyktuje im, co mają robić. Badania pokazują, że maluchy regularnie korzystające z niezaplanowanych chwil wykazują wyższy poziom kreatywności i lepiej radzą sobie z rozwiązywaniem problemów. Gdy każda minuta jest wyreżyserowana przez dorosłych, młodzi ludzie uczą się polegać na zewnętrznej strukturze. Później, w dorosłym życiu, mogą mieć trudności z samodzielnym zarządzaniem czasem.

Konsekwencje przeładowanego harmonogramu

Stres, który dotyka nawet najmłodszych

Pediatrzy obserwują coraz młodsze dzieci zgłaszające się z objawami zaburzeń lękowych. Oczywiście, część tego zjawiska to efekt lepszej diagnostyki, ale znaczący wpływ ma też wysokociśnieniowy tryb życia, który fundujemy naszym pociechom. Ośmiolatek nie powinien odczuwać presji terminarza, pędząc ze szkoły na korepetycje, a stamtąd na trening, bez chwili wytchnienia. Organizm dziecka reaguje na to tak samo jak dorosłego – wzrostem poziomu kortyzolu, napięciem i poczuciem ciągłego pośpiechu.

Zanikająca swobodna zabawa

Zorganizowane sporty i zajęcia mają swoje miejsce, ale nie zastąpią prawdziwej zabawy, w której dzieci same ustalają reguły, negocjują z rówieśnikami i uczą się rozwiązywać konflikty. Ten rodzaj nieuporządkowanej, nieskrępowanej aktywności zanika, a to poważny problem. To podczas swobodnych zabaw maluchy zdobywają kompetencje społeczne: uczą się odczytywać niewerbalne sygnały, wiedzą, kiedy iść na kompromis, a kiedy postawić na swoim, oraz jak radzić sobie z niepowodzeniami. Te chaotyczne, niesuperwizowane interakcje budują inteligencję emocjonalną w sposób niedostępny dla ustrukturyzowanych zajęć z dorosłym prowadzącym.

Przyjaźnie schodzą na dalszy plan

Kiedy ostatnio twoje dziecko miało kolegę lub koleżankę “tak po prostu”, a nie na zaplanowanym tydzień wcześniej spotkaniu? Przeładowany terminarz niszczy przyjaźnie. Dzieci nie mają czasu na pogłębianie relacji, gdy wciąż pędzą do następnego punktu programu. To podczas spontanicznych, niespiesznych popołudni, gdy dzieci najpierw się nudzą, a potem wspólnie wymyślają, co robić, rodzą się prawdziwe przyjaźnie. Logistyka koordynowania spotkań staje się tak skomplikowana, że łatwiej z nich zrezygnować. W efekcie dzieci mają wielu znajomych z różnych aktywności, ale niewiele głębokich więzi.

Jak znaleźć zdrową równowagę?

Wybierz to, co naprawdę sprawia przyjemność

Rozwiązanie może wydawać się zaskakująco proste: po prostu przestań zapisywać dziecko na wszystko. Wybierz jedną lub dwie aktywności, które naprawdę je pasjonują, a z pozostałych zrezygnuj. Chroń puste miejsca w kalendarzu jak najcenniejszy skarb, bo taki właśnie są. To czas na odpoczynek, marzenia i po prostu bycie dzieckiem.

Pokaż, że odpoczynek jest wartościowy

Gdy dzieci widzą, że każda chwila musi być wykorzystana produktywnie – na naukę, rozwój lub osiągnięcia – internalizują przekonanie, że samo istnienie nie wystarcza. Zaczynają mierzyć swoją wartość przez pryzmat efektów. Ta filozofia podąża za nimi w dorosłość, budując poczucie winy, gdy nie są produktywne. Ucząc dzieci, że czas wolny jest cenny, że czasem najlepszym sposobem na spędzenie popołudnia jest leżenie na kanapie z książką lub zabawa w ogrodzie, dajemy im przyzwolenie na bycie po prostu szczęśliwym człowiekiem.

W pogoni za zapewnieniem dziecku jak najlepszego startu, łatwo zagubić to, co w dzieciństwie najcenniejsze. Odrobina nudy, swobodna zabawa z przyjaciółmi, czas na odpoczynek i marzenia – to nie są luksusy, ale fundamentalne potrzeby rozwojowe. Chroniąc je, nie odmawiamy dziecku szans na sukces, ale dajemy mu solidny fundament na całe życie.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry