Twoje dziecko rozwiązuje proste zadanie: ma wskazać, która z dwóch podanych liczb jest większa. Odpowiada poprawnie, tak samo jak jego rówieśnik, który nie ma trudności z matematyką. Na zewnątrz wygląda to identycznie. Ale wewnątrz, w jego mózgu, toczy się zupełnie inna, bardziej mozolna praca. To kluczowe odkrycie naukowców ze Stanford Medicine, które rzuca nowe światło na źródła problemów z liczeniem u dzieci. Chodzi nie tylko o to, czy dziecko zna odpowiedź, ale o to, jak jego mózg zarządza uwagą i wyciąga wnioski z popełnionych błędów.
Co naprawdę dzieje się w głowie dziecka podczas liczenia?
Badacze przyjrzeli się dokładnie, jak pracuje mózg drugoklasistów i trzecioklasistów. Porównywali grupę 34 dzieci, które miały wyraźne trudności w nauce matematyki, z 53 ich kolegami, którzy radzili sobie z nią dobrze. Wszystkie maluchy, leżąc w aparacie do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI), rozwiązywały proste porównania: która liczba jest większa? Zadania prezentowano na dwa sposoby: jako zestaw kropek (np. 7 kropek vs. 2 kropki) oraz jako zwykłe cyfry arabskie (np. 6 vs. 7).
Wyniki były zaskakujące. Dzieci z obu grup udzielały podobnej liczby poprawnych odpowiedzi. Różnica ujawniła się dopiero, gdy naukowcy przeanalizowali tempo pracy i skany mózgu. Okazało się, że mózgi dzieci zmagających się z matematyką pracują inaczej, szczególnie gdy mają do czynienia z symbolami – cyframi. Ich trudność polega na mniej efektywnym monitorowaniu własnych błędów i dostosowywaniu strategii do zadania.
Gdzie leży źródło problemu: cyfry vs. kropki
To rozróżnienie jest niezwykle ważne. Wiele dzieci, które gorzej radzą sobie z matematyką, nie ma problemu z ocenianiem ilości w formie wizualnej. Bez trudu wskażą, gdzie jest więcej kropek. Kłopot zaczyna się, gdy zamiast obrazka widzą cyfrę „5” lub „8”. Wtedy w ich mózgach uruchamiają się inne procesy – te związane z symbolicznym reprezentowaniem liczby – i to one szwankują.
Analiza zachowania dzieci podczas testu pokazała wyraźny wzór. Gdy zadanie z cyframi było trudniejsze (np. porównanie 6 i 7), dzieci bez trudności matematycznych naturalnie zwalniały, by się skupić. Ich mózg działał ostrożniej. Dzieci z problemami nie modyfikowały tak swojej strategii – pracowały w podobnym tempie, niezależnie od trudności. Co więcej, po popełnieniu błędu (o którym nie były informowane) znacznie rzadziej zwalniały przy kolejnym zadaniu, by być bardziej uważne.
Co ciekawe, ten problem nie dotyczył zadań z kropkami. W tej formie dzieci z trudnościami matematycznymi były po błędzie nawet bardziej ostrożne. To pokazuje, że wyzwaniem nie jest samo rozumienie ilości, lecz operowanie abstrakcyjnymi symbolami, które te ilości reprezentują.
Co pokazują skany mózgu? Słabsza „wieża kontrolna”
Obrazy z rezonansu magnetycznego dostarczyły fizycznego dowodu na te obserwacje. Gdy dzieci pracowały z cyframi, u tych z trudnościami w matematyce zaobserwowano mniejszą aktywność w dwóch kluczowych rejonach mózgu:
- Środkowa część zakrętu czołowego – obszar odpowiedzialny za tzw. funkcje wykonawcze. Można go porównać do wieży kontrolnej na lotnisku. To on zarządza uwagą, pozwala się skupić na zadaniu i ignorować rozpraszacze.
- Przednia część zakrętu obręczy – pełni rolę wewnętrznego monitora. Wykrywa błędy, pomaga w podejmowaniu decyzji i kontroli impulsów. To ten głos w głowie, który mówi: „Chwila, coś tu nie gra, sprawdź to jeszcze raz”.
Mniejsza aktywność w tych rejonach sugeruje, że dzieci nie angażują wystarczająco tych mentalnych „mięśni” potrzebnych do sprawnego i elastycznego rozwiązywania zadań z użyciem cyfr. Ich mózg nie dokonuje tak intensywnej samoobserwacji i korekty kursu.
Jak wykorzystać tę wiedzę, by pomóc dziecku?
Vinod Menon, profesor psychiatrii i główny autor badania, podkreśla, że te odkrycia wskazują nowy kierunek pomocy. Dotychczasowe wsparcie często koncentrowało się na budowaniu tzw. „poczucia liczby” – intuicyjnego rozumienia ilości. To wciąż jest ważne, ale nie wystarczy.
„Nasze wyniki sugerują, że interwencje powinny obejmować nie tylko podstawowe umiejętności liczenia, ale także procesy metapoznawcze, takie jak monitorowanie własnych postępów” – mówi Menon. Kluczowe staje się uczenie dziecka, jak się uczyć: jak zauważać, że się pomyliło, jak wyciągać z tego wnioski i jak zmieniać strategię.
W praktyce oznacza to, że pomagając dziecku z zadaniami matematycznymi, warto:
- Zwracać uwagę nie tylko na wynik, ale na proces myślowy. Pytać: „Jak do tego doszedłeś? Co by się stało, gdybyśmy spróbowali inaczej?”.
- Uczyć je strategii sprawdzania swoich odpowiedzi. Zachęcać do zatrzymania się na chwilę po rozwiązaniu zadania i prześledzenia kroków.
- Łączyć świat symboli (cyfr) z konkretem (kropkami, patyczkami, klockami). Pokazywać, że „5” to nie tylko znaczek, ale tyle samo, co pięć jabłek czy pięć guzików.
- Dawać jasną, konstruktywną informację zwrotną o błędach, skupiając się na tym, co można poprawić, a nie na samej pomyłce.
Wczesne zauważenie tych trudności i odpowiednie wsparcie jest niezwykle ważne. Niechęć do matematyki, poczucie porażki i rosnący lęk przed liczeniem mogą szybko stworzyć „wąskie gardło”, które blokuje dalszą naukę nie tylko matematyki, ale i innych przedmiotów wymagających logicznego myślenia.
Pamiętajmy zatem, że gdy dziecko ma problem z matematyką, często nie jest to kwestia lenistwa czy braku zdolności. To może być wyzwanie związane z tym, jak jego mózg organizuje pracę, zarządza uwagą i uczy się na błędach. Zrozumienie tego to pierwszy krok do znalezienia naprawdę skutecznej pomocy.
Książki do nauki matematyki – zobacz nasze polecenia.




