jak reagować na histerię dziecka w miejscu publicznym

Histeria w sklepie? 4 kroki, które pomogą ci zachować spokój

Serce zaczyna walić jak młot, a na plecach czujesz wzrok obcych ludzi. Twoje dziecko właśnie rzuciło się na podłogę w supermarkecie, a ty masz ochotę zniknąć. Znam to uczucie – zarówno jako matka, jak i logopedka, która w gabinecie widziała niejedną dziecięcą burzę. Ta histeria nie jest twoją porażką, ale sygnałem, który maluch wysyła, gdy nie radzi sobie z emocjami. Każdy taki wybuch to okazja, by nauczyć dziecko (i siebie) czegoś nowego. Oto cztery sprawdzone sposoby, by przez to przejść.

Krok pierwszy: Znajdź bezpieczną przystań

Gdy emocje dziecka eksplodują w zatłoczonym miejscu, pierwsze, o czym musisz pomyśleć, to bezpieczeństwo. Nie chodzi tylko o fizyczne otoczenie, ale też o przestrzeń, gdzie hałas i tłum nie będą dokładać paliwa do ognia. W sklepie możesz delikatnie przenieść malucha w cichszą alejkę, koło regałów z artykułami gospodarstwa domowego, czy nawet na chwilę do toalety. Twoim celem jest zmniejszenie nadmiaru bodźców. Weź kilka głębokich oddechów. Poczuj, jak powietrze wypełnia płuca i powoli je opuszcza. Twoja spokojna, stabilna obecność to kotwica, której dziecko w tej chwili desperacko potrzebuje. To od ciebie uczy się, że silne uczucia nie są katastrofą.

Krok drugi: Szanuj granice ciała

W stresie naszym instynktem jest przytulić. Dla niektórych dzieci to najlepsze lekarstwo, dla innych – dodatkowy, nie do zniesienia bodziec. Obserwuj sygnały. Jeśli maluch odsuwa się, szarpie lub krzyczy głośniej, gdy go dotykasz, to znak, że potrzebuje przestrzeni. Możesz zapytać: „Chcesz przytulenia?” lub po prostu usiąść obok, mówiąc: „Jestem tu”. Gdy dziecko próbuje cię uderzyć, odruchowe złapanie jego rączek może je przestraszyć i spotęgować frustrację. Zamiast tego spróbuj stworzyć fizyczną barierę – usiądź obok, ale połóż między wami torbę, poduszkę czy nawet własną kurtkę. To jasny, niewerbalny komunikat: „Szanuję twoje granice i chcę, żebyś szanował moje”.

Krok trzeci: Mów krótko i zrozumiale

Gdy emocje buzują, mózg dziecka nie przetworzy długiego wywodu. Używaj prostych, konkretnych i zawsze tych samych zwrotów. Jeśli zachowanie jest niebezpieczne, powiedz stanowczo, ale bez krzyku: „Nie pozwolę, żebyś mnie bił”. Kiedy histeria wynika z przytłoczenia, nazwij to uczucie: „Widzę, że to cię zezłościło”, „To musi być frustrujące”. To walidacja – pokazujesz, że rozumiesz, co się dzieje. Gdy pierwsza fala gniewu minie, daj maluchowi poczucie wpływu, oferując wybór. W sklepie zapytaj: „Wolisz jechać w wózku, czy trzymać mnie za rękę?” albo „Pomożesz mi popchać koszyk, czy będziesz pilnował listy zakupów?”. Dwa proste, akceptowalne dla ciebie warianty przywracają dziecku poczucie kontroli.

Krok czwarty: Zadbaj o swoje emocje

Najtrudniejsza część. Spojrzenia innych ludzi palą cię na plecach. Pamiętaj: większość osób patrzy z ciekawością, a nie oceną. Twoje dziecko nie robi ci na złość – ono po prostu nie umie jeszcze poradzić sobie z tym, co czuje. Jego wybuch nie jest oceną twoich umiejętności rodzicielskich. Skup się na tym, na co masz wpływ: na swoim oddechu i na tym, co dzieje się między wami dwoma. Jeśli czujesz, że zaraz eksplodujesz, to znak, że też potrzebujesz chwili. Masz prawo wziąć tę przerwę. Możesz spokojnie odstawić wózek do obsługi klienta i wyjść z dzieckiem na zewnątrz, by się uspokoić. To nie jest porażka, to mądra strategia.

Pamiętam Zosię, która podczas wizyty w gabinecie, zmęczona nowym otoczeniem, rzuciła się na podłogę. Jej mama, zamiast się denerwować, usiadła obok i cicho czekała. Po chwili Zosia sama się do niej przytuliła. Ta cisza była bardziej pomocna niż tysiąc słów. Każda histeria mija. To, co po niej zostaje, to lekcja, że nawet w największej burzy jest ktoś, kto przy tobie wytrwa.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry