Twoje dziecko wyrywa Ci książkę z rąk, gryzie jej rogi i ucieka w połowie pierwszej strony? Spokojnie, to nie jest zapowiedź przyszłego nieczytelnika, tylko zwykłe zachowanie małego odkrywcy. Dla niemowlaka książka to przedmiot do eksploracji, a nie nośnik treści. I właśnie od tej myśli warto zacząć przygodę ze wspólnym czytaniem.
Nie musisz rezerwować na czytanie długich bloków czasu. Liczy się regularność i dobra zabawa, a nie wyrabianie godzin. Nawet kilkanaście minut dziennie potrafi znacząco wpłynąć na rozwój mowy i słownictwa dziecka, a przy okazji buduje Waszą bliskość. Kluczem jest jednak umiejętne dopasowanie sposobu czytania do wieku i potrzeb malucha.
Jak czytać z niemowlakiem, żeby nie walczyć z książką?
Dziecko w wieku od roku do dwóch lat najlepiej funkcjonuje w kontakcie jeden na jeden. Usiądź z maluchem na kolanach, ale nie zmuszaj go do siedzenia nieruchomo. Podążaj za jego wzrokiem i gestami. Widzisz, że zainteresował się obrazkiem? Wskaż palcem i nazwij to, co widzicie. „Co to? To piesek!” – taka prosta rozmowa czyni cuda.
Staraj się łączyć treść książki z codziennym życiem dziecka. Jeśli na ilustracji jest misiu, a Twój maluch ma swojego pluszaka, powiedz o tym wprost: „Patrz, miś. Ty też masz misia w domu!”. Dzięki temu maluch uczy się rozumieć otaczający go świat i dostrzega związki między książką a rzeczywistością. To podstawa rozwoju poznawczego.
I najważniejsze – jeśli widzisz, że dziecko się wierci i odwraca głowę, po prostu odłóż książkę. Nie ma nic złego w przerwaniu czytania w połowie strony. To nie jest porażka, tylko sygnał, że maluch ma już dość. Szanuj to, a czytanie zawsze będzie się kojarzyło z przyjemnością, a nie z przymusem.
Jakie książki wybrać dla rocznego dziecka?
Dla niemowlaka książka jest po prostu ciekawym przedmiotem. Będzie ją oglądał, przekładał kartki, a czasem wkładał do buzi – i to jest zupełnie normalne. Zamiast z tym walczyć, wybierz publikacje, które na to pozwalają. Szukaj książeczek z ruchomymi elementami, okienkami do podnoszenia czy różnymi fakturami do dotykania. Taka forma angażuje malucha na wielu płaszczyznach.
Najlepiej sprawdzają się książki pokazujące sceny z życia codziennego: jedzenie obiadu, kąpiel, zasypianie czy zabawę z rodzeństwem. Dziecko znacznie chętniej słucha o tym, co samo zna. Dodatkowo zwróć uwagę na proste rymowanki i powtarzające się frazy – działają one na maluchy jak magnes i pomagają utrzymać uwagę.
Sposoby na rozbrykanego dwulatka podczas czytania
Dzieci w wieku dwóch, trzech lat mają ogromną potrzebę ruchu i łatwo się rozpraszają. Wymaganie od nich, by grzecznie siedziały i słuchały, to proszenie się o kłopoty. Zamiast tego zamień czytanie w przedstawienie. Zmieniaj głos na niski, piskliwy, szeptany. Dodawaj efekty dźwiękowe: „Bum!”, „Puk, puk!”. Używaj rąk do pokazywania tego, co dzieje się w opowieści.
Świetnym pomysłem jest też wykorzystanie pacynek lub pluszaków, które „odegrają” bohaterów. Gdy miś z książki zaczyna mówić Twoim głosem, historia nagle ożywa. Możesz też zachęcać dziecko do wspólnego odgrywania scenek. Jeśli książka opowiada o gotowaniu zupy, przynieście plastikową łyżkę i garnek i bawcie się w kucharzy.
Nie bój się czytać tej samej książki po sto razy. Powtarzanie to nie nuda, tylko sposób na to, by dziecko lepiej zrozumiało historię i zapamiętało nowe słowa. Przy kolejnych czytaniach maluch zaczyna dostrzegać szczegóły, których wcześniej nie zauważał. Powtórzenia budują poczucie bezpieczeństwa i dają dziecku radość z przewidywania, co wydarzy się na następnej stronie.
Po co to wszystko? Czyli co daje wspólne czytanie
Z badań przeprowadzonych w Australii wynika, że dzieci, którym rodzice czytali co najmniej 11 minut dziennie, osiągały lepsze wyniki w zakresie słownictwa w momencie rozpoczęcia szkoły. Nie chodzi o to, by bić rekordy, ale o systematyczność. Krótkie, ale regularne sesje czytania przynoszą lepsze efekty niż długie, ale rzadkie.
Czytanie to także inwestycja w umiejętności matematyczne i poznawcze. Podczas lektury dziecko uczy się myślenia przyczynowo-skutkowego, poznaje nowe pojęcia i ćwiczy pamięć. A wszystko to dzieje się naturalnie, podczas wspólnej zabawy. Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, wybierz się do biblioteki. To prawdziwa skarbnica książek dla każdego gustu, a dodatkowo często organizowane są tam spotkania czytelnicze dla najmłodszych.

Szukając inspiracji, warto sięgnąć po książki takich autorek i autorów jak Anita Głowińska, Agnieszka Frączek, Grzegorz Kasdepke, Zofia Stanecka, Wanda Chotomska, Alison Lester, Rosemary Wells, Julia Donaldson, Helen Oxenbury, Martin Waddell czy Janet i Allan Ahlbergowie. Ich publikacje łączą humor z mądrością i trafiają zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. Wybieraj też książki, które pokazują różnorodność kulturową – to świetny pretekst do rozmów o świecie.
Wspólne czytanie to nie tylko nauka, ale przede wszystkim czas bliskości. Pozwól dziecku wybierać książki, nawet jeśli oznacza to czytanie o koparce piąty raz z rzędu. Pozwól mu przewracać strony, nawet jeśli robi to niezdarnie. I nie zapominaj, że najważniejsze jest to, byście oboje czerpali z tego radość. Gdy Ty sam będziesz się przy tym dobrze bawić, dziecko wyczuje to i chętniej będzie do Ciebie wracać z książką w ręku.




