z jednym dzieckiem bylam idealna mama potem urodzilo sie drugie

Z jednym dzieckiem byłam idealną mamą. Potem urodziło się drugie

Byłam przekonana, że świetnie radzę sobie jako mama. Mój pierwszy syn był zawsze czysty, zabawki stały na półkach, a ja zachowywałam spokój. Wszystko się zmieniło, gdy na świecie pojawiło się drugie dziecko. Nagle „idealnie” przestało istnieć. Jedyne, co zostało, to „jakoś to będzie”.

Dlaczego dwoje dzieci czuć się jak dziesięcioro?

Gdy zostałam mamą dwójki maluchów, poczułam, że ziemia usuwa mi się spod nóg. To był najtrudniejszy zwrot w moim życiu. Matematyka tu nie działa – jeden plus jeden nie daje dwóch. Czułam, jakbym opiekowała się małym tłumem. Mój starszy syn miał wtedy półtora roku, młodszy był noworodkiem. Przejście od jednego do dwojga dzieci to nie dodawanie kolejnego zadania, to całkowita zmiana zasad gry.

Myślałam, że jestem przygotowana. Wiedziałam, że będzie ciężko. Ale rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. Od pierwszej chwili, gdy noworodek zapłakał na widok brata, a ten rozpłakał się w odpowiedzi, wpadliśmy w wir. Płacz, walka o uwagę, ciągłe przyczepianie się do nóg – to stało się naszą codziennością. Każde z nich potrzebowało mnie natychmiast, najlepiej w tej samej sekundzie, i to w inny sposób.

Porzuć ideały, przyjmij chaos

Moje dawne standardy runęły. Samochód zamienił się w wędrujący śmietnik z okruchami ciastek i zgubionymi skarpetkami. Ubrania dzieci były czyste, ale rzadko idealnie dopasowane. Krzyku było więcej, organizacji – mniej. Często łapałam się na tym, że o piątej po południu przypominałam sobie, iż nie wypiłam ani łyka wody, a moje włosy od rana tkwiły w niedbale związanym kucyku.

Widok mamy był dla chłopców sygnałem do ataku. Rzucali się na mnie, walcząc o najlepsze miejsce na kolanach. Nawet gdy udawało mi się usadowić po jednym na każdej nodze, wciąż się przepychali, próbując zepchnąć rywala. Trzydzieści i czterdzieści funtów małego, wiercącego się ciała to wyzwanie dla kręgosłupa. Nauczyłam się, że przetrwanie polega na rezygnacji z kontroli i zgody na bałagan.

Gdzie podziała się para, która to wszystko zaczęła?

W tym całym zamieszaniu najtrudniej było o czas dla nas – rodziców. Relacja z partnerem, która jest fundamentem całej rodziny, została wystawiona na ciężką próbę. Kiedy mieliśmy jedno dziecko, mogliśmy się zmieniać, dając sobie nawzajem chwilę wytchnienia. Z dwójką te pauzy praktycznie zniknęły. Jesteśmy jak dwie załogi gaszące pożary w różnych końcach domu, mijające się w drzwiach z kubkiem zimnej kawy w ręku.

To właśnie ta więź między nami, dorosłymi, wymaga teraz największej, świadomej troski. Czasem wystarczy przelotne spojrzenie, ściskanie dłoni przy stole, gdy dzieci wrzeszczą, lub krótka rozmowa po ich zaśnięciu. Dbając o swój związek, dbasz o bezpieczną przystań dla całej waszej, rozkrzyczanej załogi.

Szukanie radości wśród zabawek i okruchów

Siedzę w salonie, a wokół mnie panuje artystyczny nieład. Namiot rozbity na środku, zabawkowa mopa na stole, który służy teraz za magazyn ogryzków, niedojedzonych bananów, książeczek i drewnianych łyżek. W dywan wtopiły się krakersy i ciastolina.

Patrzę na te ślady ich obecności i… nie mogę się doczekać, aż po nich wrócę. Wiem, że zaraz po przekroczeniu progu szkoły czeka mnie harmider. Ale w tym chaosie jest życie, energia i miłość, która nie mieści się w cichym, poukładanym domu. Odkryłam, że szczęście często ukrywa się pod warstwą zabawek i głośnych śmiechów.

Jeśli też czujesz, że tkwisz po uszy w pieluchach, zabawek i poczuciu, że nie dajesz rady – usłysz to: to jest naprawdę trudne. Nie dlatego, że coś z tobą nie tak, ale dlatego, że taki jest ten etap. Trzymaj się. W bałaganie jest piękno, a „wystarczająco dobrze” to często dokładnie tyle, ile twoje dzieci potrzebują.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry