bliska relacja z doroslym dzieckiem

6 błędów rodziców, które niszczą więź z dorosłym dzieckiem

Każdy rodzic marzy o tym, by dorosłe dziecko chciało do niego wracać. Dzwonić bez okazji, przyjeżdżać na obiad, dzielić się swoim życiem. Ale przejście od wychowywania małego człowieka do bycia dorosłym dzieckiem i jego rodzicem to jedna z najtrudniejszych zmian w życiu. To, co działało, gdy dziecko miało pięć lat, może zniszczyć relację, gdy ma dwadzieścia pięć.

Jako logopedka, na co dzień pracuję z dziećmi i ich rodzicami. Widzę, jak pewne schematy komunikacji zapadają głęboko i procentują (lub nie) po latach. Dlatego z ciekawością przeczytałam analizę Reem Raoudy, trenerki świadomego rodzicielstwa, która przyjrzała się zachowaniom rodziców utrzymujących bliskie więzi z dorosłymi dziećmi. Oto sześć rzeczy, których ci rodzice nigdy nie robią.

1. Nie próbują kontrolować dorosłego dziecka

Posłuszeństwo i bliskość to dwie różne sprawy. Rodzic, który stawia na kontrolę, dostaje posłuszeństwo (albo bunt). Rodzic, który stawia na więź, dostaje współpracę i chęć powrotu. Ci drudzy nie muszą mieć ostatniego słowa ani natychmiastowej zgody. Zamiast poprawiać i pouczać, mówią: „Zastanówmy się razem, jak to rozwiązać”.

W gabinecie często widzę rodziców, którzy każdą rozmowę zamieniają w lekcję. „A nie mówiłam?”, „Powinieneś zrobić inaczej”. Dorosłe dziecko, które słyszy to za każdym razem, po prostu przestaje się dzielić. Wybór między udowodnieniem swojej racji a utrzymaniem otwartych drzwi – zawsze wybieraj drzwi.

2. Nie bagatelizują emocji dziecka

„Nie przesadzaj”, „Daj spokój, nic się nie stało”, „Przestań płakać”. Te zdania nie sprawiają, że dziecko przestaje czuć. Sprawiają, że przestaje mówić. Rodzice, którzy mają bliskie relacje z dorosłymi dziećmi, robią coś pozornie prostego: sprawiają, że emocje są bezpieczne.

Zamiast rzucać się z pomocą i rozwiązywać problem, mówią: „To musiało być naprawdę trudne”. Pozwalają dziecku być smutnym, zirytowanym czy rozczarowanym, nie robiąc z tego kolejnego zadania do odhaczenia. Pamiętam mamę, która przyszła do mnie z córką nastolatką. Dziewczyna płakała, a mama mówiła: „No już, nie płacz, to tylko sprawdzian”. Efekt? Córka zamknęła się w pokoju. Czasem największym darem jest po prostu posiedzieć obok, gdy dziecko przeżywa trudne emocje.

3. Nie próbują zmieniać tego, kim dziecko jest

Każde dziecko przychodzi na świat z własnym temperamentem. Jedno jest głośne i żywiołowe, drugie ciche i wrażliwe. Największym błędem jest próba przeprogramowania dziecka na kogoś, kogo łatwiej nam zaakceptować. „Nie bądź taki wrażliwy”, „Dlaczego nie możesz być bardziej jak twój brat?” – te słowa zostają na lata.

Dzieci, które czują się w pełni akceptowane, nie szukają tej akceptacji gdzie indziej. Zostają blisko osoby, która dała im ją jako pierwsza. Twoje dziecko nie musi być łatwiejsze. Musi być sobą.

4. Nie uzależniają wartości dziecka od osiągnięć

„Jaka piątka! Jesteś taka mądra!”, „Znowu dostałeś trójkę? Co z ciebie wyrośnie?”. Łatwo wpaść w pułapkę oceniania dziecka przez pryzmat wyników. Rodzice, którzy utrzymują bliskość, oddzielają to, co dziecko robi, od tego, kim jest. Po meczu pytają: „Jak się czułeś?”, a nie: „Ile goli strzeliłeś?”.

To działa też w drugą stronę. Bądź tak samo obecny po porażce, jak po sukcesie. Dziecko musi wiedzieć, że jego wartość nie wisi na włosku za każdym razem, gdy coś mu nie wyjdzie. Znam to z własnego doświadczenia – moja córka wróciła kiedyś ze szkoły z dwójką i bała się powiedzieć. Nie dlatego, że byłam surowa, ale dlatego, że sama wyczytała z mojej miny, jak bardzo zależy mi na ocenach. Pracuję nad tym do dziś.

5. Nie oceniają dziecka w trudnych momentach

Kiedy dziecko popełnia błąd, naturalną reakcją jest chęć poprawienia go. Ale osąd zamyka drzwi. „Coś ty znowu zrobił?”, „Jak mogłeś być taki głupi?” – to nie pomaga, to uczy ukrywać błędy. Zamiast oceniać, bądź ciekawy. Zapytaj: „Opowiedz mi, co się stało”.

Rodzice bliskich relacji sprawiają, że najtrudniejsze chwile stają się właśnie tym momentem, w którym dziecko chce przyjść do nich, a nie uciekać. Zamień „Co ty sobie myślałeś?” na „Porozmawiajmy o tym, co się wydarzyło”. Różnica jest kolosalna.

6. Nie unikają odpowiedzialności za swoje błędy

Przeprosiny mają ogromną moc. Kiedy rodzic mówi: „Nie powinnam była tak do ciebie mówić, przepraszam”, pokazuje dziecku, że naprawianie relacji jest możliwe i ważne. Nie tłumacz się, nie zrzucaj winy na dziecko. Po prostu przyznaj się do błędu.

Pamiętam sytuację, gdy nakrzyczałam na syna za rozlaną herbatę. Byłam zmęczona, zdenerwowana, a on po prostu niechcący potrącił szklankę. Pół godziny później usiadłam obok niego i powiedziałam: „Przepraszam. Nie powinnam była na ciebie krzyczeć. To był wypadek”. Zobaczyłam ulgę w jego oczach. Momenty, w których przyznajemy się do winy, budują zaufanie, którego dziecko nie chce stracić.

Budowanie bliskości z dorosłym dzieckiem zaczyna się dziś. Nie za dziesięć lat, nie po studiach. Teraz. Każda rozmowa, każda reakcja, każde przeprosiny to cegiełka w fundamencie relacji, która przetrwa lata. I choć nie ma idealnych rodziców, warto wiedzieć, które zachowania oddalają nas od celu. Reszta to codzienna, żmudna, piękna praca.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry