boy leaning on brown wooden railings

Dlaczego dzieciom jest dziś trudniej i jak możemy im pomóc

Jeśli masz wrażenie, że bycie dzieckiem jest dziś trudniejsze niż kiedyś, masz rację. Wysokie wskaźniki depresji, lęku i chronicznych nieobecności w szkole to wyraźne sygnały, że coś jest nie tak. Pandemia tylko uwypukliła te problemy, ale ich korzenie sięgają znacznie głębiej. Jako psycholog dziecięcy, który współpracował z ponad tysiącem młodych osób, widzę te zachowania jako wołanie o pomoc. Dzieci komunikują swój niepokój poprzez działanie, podobnie jak niemowlęta, które płaczą, gdy są głodne lub zmęczone.

Co tak naprawdę niepokoi nasze dzieci?

Życie współczesnego dziecka kształtuje wiele czynników, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci znacząco się zmieniły. Niektóre z nich to zjawiska ogólnospołeczne, na które my, rodzice, mamy ograniczony wpływ. Warto je jednak znać, by lepiej zrozumieć kontekst, w jakim dorastają nasze pociechy.

Strach, który wisi w powietrzu

Od strzelaniny w Columbine miało miejsce ponad 400 ataków w amerykańskich szkołach. Ta przerażająca statystyka tworzy u wielu dzieci i nastolatków stałe tło lęku. Nawet jeśli w Polsce skala tego zjawiska jest inna, nasze dzieci przez media i internet są na nie wystawione. To pokolenie dorasta w cieniu niepewności.

Presja systemu i wszechobecne ekrany

Edukacja często stawia każdego ucznia przed tą samą poprzeczką, pomijając jego indywidualne tempo rozwoju. Skuteczniejsze byłoby mierzenie postępów dziecka względem jego własnego punktu startowego. Do tego dochodzi kwestia smartfonów i social mediów. W najlepszym razie rozpraszają uwagę w szkole. W najgorszym – ich nadużywanie poważnie szkodzi zdrowiu psychicznemu. Dzisiejsze dzieci mają dostęp do najciemniejszych treści z całego świata w wieku, w którym poprzednie pokolenia bawiły się na podwórku.

Brak wsparcia i podziały

Dostęp do specjalistów od zdrowia psychicznego jest w wielu miejscach dramatycznie ograniczony. Listy oczekujących są długie, a dzieci w kryzysie czekają na pomoc tygodniami. Ponadto, skrajna polaryzacja polityczna nie omija młodych ludzi. Oni też chłoną atmosferę konfliktu i podziałów, które obserwują wśród dorosłych.

Jak myśleć o trudnościach dziecka?

Już w latach 60. psychiatra Thomas Szasz przekonywał, że tak zwane „choroby psychiczne” lepiej rozumieć jako „problemy w życiu”. Diagnoza może opisać, z czym dziecko się zmaga, ale często nie wyjaśnia przyczyny. Gdy przestawimy myślenie z „co jest nie tak z moim dzieckiem” na „z jakim problemem w życiu się mierzy”, otwiera to drogę do realnej pomocy.

Na duże, systemowe sprawy mamy mały wpływ. Możemy jednak działać tam, gdzie mamy realną siłę – w mikroświecie codziennych problemów naszego dziecka. Należą do nich:

  • Konflikty z rówieśnikami, prześladowanie lub poczucie wykluczenia.
  • Trudności w nauce, niezdiagnozowane dysleksje czy inne specyficzne potrzeby.
  • Codzienne spory rodzinne dotyczące czasu przed ekranem, snu, diety czy higieny.

Nowy sposób na rozwiązywanie problemów

Skuteczne wspieranie dzieci wymaga często odejścia od schematów, w jakich sami byliśmy wychowywani. Stare metody oparte na kontroli i władzy rodzicielskiej często zawodzą. Oto kilka zasad, które warto wziąć sobie do serca.

Współpraca zamiast nakazów

Narzucanie rozwiązań z góry może wydawać się szybkie, ale rzadko jest trwałe. Dzieci są o wiele bardziej zaangażowane w pomysły, które współtworzyły. Wspólne szukanie rozwiązań buduje most zamiast muru między wami. Dzieci często skarżą się, że dorośli ich nie słuchają. Dorośli – że dzieci nie chcą rozmawiać. Nakazy i zakazy tylko pogłębiają tę przepaść.

Działaj z wyprzedzeniem

Najgorszy moment na rozmowę o problemie to chwila, gdy właśnie wybuchł. Kłótnie, unikanie szkoły, awantury o telefon – te sytuacje są zwykle przewidywalne. Spróbujcie porozmawiać na spokojnie, zanim znów do nich dojdzie. Działanie z wyprzedzeniem daje przestrzeń na myślenie, a nie tylko gaszenie pożarów.

Skup się na przyczynie, nie na zachowaniu

Zamiast koncentrować się na tym, że dziecko się buntuje, krzyczy czy zamyka w pokoju, spróbuj dotrzeć do problemu, który stoi za tym zachowaniem. To właśnie ten problem jest do rozwiązania. Dziecku o wiele łatwiej jest mówić o trudnościach, z jakimi się zmaga, niż o swoich „złych” zachowaniach.

Kary i nagrody to nie rozwiązania

System kar i nagród to strategie motywacyjne. Nie są one skuteczną metodą leczenia lęku, depresji czy chronicznej niechęci do szkoły. Dzieci generalnie chcą sobie radzić i mieć się dobrze. Potrzebują nie kolejnej motywacji w postaci kary czy nagrody, ale dorosłego, który wysłucha, zrozumie i będzie partnerem w szukaniu wyjścia z sytuacji.

Kiedy stare metody nie działają

Jeśli w twoim wychowaniu sprawdzały się metody oparte na posłuszeństwie i kontroli, to dobrze. Pamiętaj jednak: twoje dziecko to nie ty. Dzieci, które mierzą się z największymi trudnościami, często doświadczyły już więcej kar niż niejeden dorosły w całym swoim życiu. Z mojego czterdziestoletniego doświadczenia wynika jasno: podejście oparte na władzy i kontroli zwykle pogarsza sprawę. Jeśli coś nie działa, nie rób tego mocniej. Zrób coś inaczej.

Pomaganie dziecku nie polega na naprawianiu go, ale na wspólnym odnajdywaniu dróg przez trudności, które przed nim stoją. To najcenniejsze, co możemy mu dać.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook

Przewijanie do góry