Spędzając czas w europejskich miastach, można zaobserwować subtelne, ale niezwykle konsekwentne zachowanie miejscowych. Nie jest to prawo, nie znajdziesz go w przewodnikach, a przewodnicy o nim nie opowiadają. To nawyk tak głęboko zakorzeniony, że wykonuje się go instynktownie. Chodzi o ciągły, choć niewymuszony, fizyczny kontakt z własnymi rzeczami. Mieszkańcy Europy zawsze mają gdzieś jedną dłoń opartą na swojej torbie, kieszeni czy zamku. To właśnie dlatego tak rzadko zdarza im się stracić portfel lub telefon.
Jak w praktyce wygląda ten nawyk?
Nie chodzi tu o nerwowe zaciskanie się na swoim dobytku. Miejscowi nie wyglądają na zestresowanych. Ich ruchy są płynne i naturalne. Wystarczy się przyjrzeć, by dostrzec schematy: kobieta wchodząca do metra kładzie dłoń na zamek swojej torby na ramię, mężczyzna w zatłoczonym autobusie instynktownie zasłania dłonią kieszeń z portfelem, nastolatek na targowisku owija pasek plecaka wokół nadgarstka. To są gesty wykonywane bez namysłu, które tworzą niewidzialną barierę dla złodziei.
Dlaczego ten nawyk jest tak skuteczny?
Kieszonkowcy polują przede wszystkim na okazję. Szukają osób rozkojarzonych, które nie są świadome swojego otoczenia. Najmniejszy opór, nawet lekki dotyk dłoni na przedmiocie, skutecznie zniechęca do kradzieży. Dla złodzieja to sygnał, że potencjalna ofieta jest czujna i lepiej poszukać kogoś innego. Mieszkańcy miast, wychowani w zatłoczonych przestrzeniach, wyrabiają ten nawyk od dziecka. Turyści, polegający na szczęściu, stają się łatwym celem.
Gdzie szczególnie warto być czujnym?
Nawyk ciągłego kontaktu z rzeczami warto włączyć w kilku kluczowych sytuacjach. Są to miejsca, gdzie tłum jest największy, a rozproszenie uwagi najłatwiejsze. Należą do nich platformy metra i przejścia podziemne, zatłoczone tramwaje i autobusy, kolejki do popularnych atrakcji oraz ruchliwe deptaki i targowiska. Również schody ruchome są ulubionym miejscem działania kieszonkowców, gdyż nasze ręce są wtedy zajęte podpieraniem się. Planując zwiedzanie takich miejsc, jak Praga z dziećmi, gdzie tłumy są codziennością, wyrobienie tego nawyku jest szczególnie ważne dla spokoju całej rodziny.
Czego nie robią miejscowi, a co często zdarza się turystom?
Różnica w zachowaniu jest często bardzo wyraźna. Podczas gdy miejscowi instynktownie zakładają plecak na przód w zatłoczonym metrze, turyści często noszą go na plecach. Mieszkańcy nie wkładają nigdy portfela do tylnej kieszeni spodni, traktując ją jako czysto dekoracyjną. Unikają także kładzenia telefonów na stolikach w kawiarniach od strony ulicy, a torby nigdy nie pozostawiają luźno zawieszone na oparciu krzesła. Te drobne, ale świadome działania, znacząco redukują ryzyko.
Jak wprowadzić ten nawyk do swojej podróży?
Aby zachowywać się jak miejscowy, wystarczy zastosować kilka prostych technik. Używaj tak zwanych „fizycznych kotwic”: trzymaj kciuk na zamku torby, oprzyj dłoń na telefonie w kieszeni, owiń pasek torebki wokół nadgarstka, a w tłoku noś plecak z przodu. Pomocne są też triki związane z ustawieniem: stawaj tak, aby twoje rzeczy były zwrócone w stronę ściany lub wnętrza tłumu, a nie jego krawędzi. Wykonuj też mikro-kontrole: dotykaj kieszeni, gdy zmieniasz środek transportu i zawsze zamykaj na głucho wszystkie zamki przed wejściem w tłum.
Początkowo może to wymagać świadomego wysiłku, ale bardzo szybko staje się drugą naturą. Dzięki temu zyskasz nie tylko bezpieczeństwo, ale też spokój ducha, który pozwoli ci w pełni cieszyć się odkrywaniem nowych miejsc. To najmniejszy nawyk, który ma największy wpływ na komfort twojej podróży.




