pozytywny język o sobie rodzic

Dlaczego warto mówić o sobie dobrze przy dzieciach? Lekcja od Kylie Kelce

Twoja córka słyszy, jak mówisz do lustra: “Ale jestem dziś zmęczona i nieogarnięta”. Twój syn widzi, jak marszczysz brwi, patrząc na swoje odbicie. Te pozornie błahe momenty zapisują się w dzieciach głębiej, niż myślimy. Kylie Kelce, mama czterech córek, w szczerej rozmowie podzieliła się świadomą decyzją, którą podjęła: stara się mówić o sobie dobrze, nawet gdy sama w to nie wierzy. To nie jest sztuczny optymizm, ale trening nowego języka – języka, który buduje fundament pewności siebie naszych dzieci.

Dzieci słuchają, nawet gdy udajemy, że nie słuchają

Jako logopedka często podkreślam, jak potężnym narzędziem jest słowo. Nie chodzi tylko o poprawną wymowę, ale o to, jakie znaczenia niosą wypowiadane przez nas zdania. Kylie Kelce przyznała, że macierzyństwo utwierdziło ją w przekonaniu, że musi pilnować, jak mówi o swojej osobie. Dlaczego? Ponieważ jej córki są zawsze na podsłuchu. Maluchy chłoną nasze opinie jak gąbka, a te na swój temat są dla nich szczególnie ważne. To, jak opisujemy samych siebie, staje się dla dzieci instrukcją obsługi tego, jak można o sobie myśleć.

Pamiętam Zosię, pięcioletnią dziewczynkę, która podczas rysowania mówiła: “Jestem beznadziejna, nic mi nie wychodzi”. Kiedy zapytałam, skąd to wie, odparła: “Mama tak zawsze mówi, jak coś popsuje”. To był moment, w którym zobaczyłam, jak dosłownie dzieci przejmują nasz wewnętrzny monolog. Nie musimy być idealni i zawsze pełni wiary w siebie. Chodzi o to, byśmy byli świadomi tej małej, nieustannej lekcji, której udzielamy.

Pozytywny język to nie kłamstwo. To wybór perspektywy

Kylie podkreśla, że są dni, kiedy nie czuje się najlepiej. Mówienie wtedy: “Jestem dziś fantastyczna!” brzmiałoby fałszywie. Klucz leży w subtelnej zmianie frazy. Zamiast krytyki (“Wyglądam okropnie”), można wybrać stwierdzenie neutralne lub łagodzące (“Dziś jestem zmęczona, ale to minie” albo “Ten sweter nie jest dla mnie, sięgnę po inny”). Kylie nazywa to “prowadzeniem przez przykład”. Gdy łapie się na negatywnym słowie, myśli: “Może teraz tak nie czuję, ale tak właśnie powinno się o sobie mówić”.

W gabinecie często tłumaczę rodzicom, że to jest właśnie modelowanie zachowań językowych. Pokazujemy dziecku, że emocje są dozwolone (zmęczenie, złość, smutek), ale można je wyrażać w sposób, który nie rani nas samych. To różnica między “Jestem do niczego” a “To zadanie jest dla mnie dziś trudne”. Pierwsze atakuje osobę, drugie opisuje wyzwanie. Dzieci, które uczą się tej różnicy, w przyszłości będą dla siebie bardziej wyrozumiałe.

Pewność siebie córki zaczyna się od słów matki o sobie samej

Kylie Kelce wprost mówi o celu tego działania: chce, by jej córki były pewne siebie. Widzi to jako inwestycję w ich przyszłe szczęście i radość życia. Ma rację. Dziecko, które od małego słyszy, że mama czy tata szanują siebie, uczy się, że ono też jest wartościowe. Ta wewnętrzna pewność staje się filtrem, przez który postrzega świat. Radość z bycia sobą może zagłuszyć wiele negatywnych “hałasów” z zewnątrz – presję rówieśników, nierealne standardy z mediów, strach przed porażką.

My, rodzice, mamy tu ogromną moc. Nie chodzi o to, by tworzyć iluzję nieomylności. Przeciwnie – możemy pokazać, że akceptujemy swoje niedoskonałości, mówiąc o nich z życzliwością. “Ojej, znów zapomniałam o spotkaniu. Cóż, czasami tak bywa, następnym razem od razu wpiszę to do kalendarza” – takie zdanie uczy więcej o łagodności dla siebie niż dziesięć wykładów o samoakceptacji.

Jak zacząć zmieniać swój wewnętrzny (i zewnętrzny) dialog?

  • Zauważ swój zwyczaj. Przez kilka dni po prostu słuchaj, co mówisz o sobie na głos przy dziecku. Nie oceniaj, tylko obserwuj.
  • Znajdź zamienniki. Zamiast “Ale ze mnie niezdara” spróbuj “Ups, to się rozlało. Trzeba to wytrzeć”. Przekierowuj uwagę z siebie na działanie.
  • Przyznaj się do emocji, nie atakuj siebie. “Jestem dziś na siebie zła, że się spóźniam” to zdanie o emocji. “Jestem beznadziejna, zawsze się spóźniam” to już wyrok.
  • Chwal swój wysiłek, nie tylko efekt. “Dużo pracy w to włożyłam, jestem z siebie dumna” – to modeluje docenianie procesu, a nie tylko wyniku.

Praktyka czyni mistrza. Na początku może to brzmieć nienaturalnie, jak gra. Z czasem ten nowy, łagodniejszy sposób myślenia i mówienia stanie się częścią ciebie. Pamiętaj, że nie chodzi o perfekcję. Kylie Kelce też ma dni, gdy musi się pilnować. Najważniejsze jest podjęcie próby i pokazanie dziecku, że pracujemy nad tym, jak do siebie mówimy – to już jest bezcenna lekcja wytrwałości i troski o siebie.

Twoje słowa budują wewnętrzny świat twojego dziecka. Wybieraj je z taką samą troską, z jaką wybierasz jego ubrania czy jedzenie. Zacznij od jednego, dobrego zdania o sobie dziennie. Reszta przyjdzie z czasem.

Źródło

Dziecieca ciekawosc blok 1
obserwuj przystanek rodzinka instagram 2
polub przystanek rodzinka facebook
Przewijanie do góry